Interpelacja w sprawie obywateli polskich pracujących w tzw. włoskich obozach pracy
Opinię publiczną w ostatnich miesiącach wstrząsnęła sprawa tzw. obozów pracy na terenie Włoch, obozów pracy, gdzie setki Polaków wykonywało niewolniczą pracę, a za najmniejszy przejaw buntu byli karani, maltretowani, a nawet najprawdopodobniej, jak donosi prasa, zabijani. Musimy zatem postawić pytanie: Jak to było możliwe w XXI wieku w kraju demokratycznym? Dlaczego tak późno sprawa ta wyszła na światło dzienne? Każdego roku setki tysięcy polskich obywateli w dobrej wierze wyjeżdża za granicę do pracy, głównie do pracy sezonowej przy zbiorach warzyw i owoców w krajach Unii Europejskiej. Wielu naszych obywateli korzysta z publikowanych w prasie ofert pracy, a te nie zawsze okazują się legalne, o czym zainteresowani dowiadują się dopiero na miejscu. Nigdy jednak nie zdarzało się dotąd, aby miejsce, dokąd udają się grupowo (a więc w poczuciu zbiorowego bezpieczeństwa), było obozem pracy niewolniczej. Niejeden obywatel polski został na Zachodzie potraktowany nieuczciwie, oszukany, okradziony na zarobkach, itd. Były to jednak przypadki jednostkowe (choć być może w sumie wcale nie takie rzadkie), rzadko zgłaszane władzom miejscowym i polskim - niezgłaszane także dlatego, że dotyczące prac wykonywanych na czarno, nielegalnie. Nigdy jednak nie zdarzyło się, aby dochodziło do masowych oszustw czy tworzenia miejsc zbiorowej pracy niewolniczej. Jak to jest możliwe? To pytanie winniśmy sobie stawiać tak długo, aż poznamy nie tylko mechanizmy tego procederu i każdy winny zostanie osądzony (w tym także bezwzględnie ci Polacy, którzy swym rodakom zgotowali taki los), ale także to pytanie trzeba stawiać, aż wprowadzone zostaną takie mechanizmy, które Polkom i Polakom maksymalnie zagwarantują bezpieczeństwo. Według polskich i zagranicznych (zwłaszcza włoskich) mediów obozy pracy w prowincji Foggi miały typowo niewolniczy charakter, gdzie o losie każdego niewolnika decydował nadzorca - obozowy kapo (cynicznie zresztą określeniem ˝kapo˝ nadzorcy sami się określali). Polacy zmuszani byli do nadludzkiego wysiłku, wykonując pracę po kilkanaście godzin dziennie za nędzne wynagrodzenie (jednym ze zlikwidowanych obozów za godzinę otrzymywali jedno euro, z czego opłacali nocleg i żywność). Za okazywanie choćby najmniejszego sprzeciwu strażnicy grozili im bronią, ale jak można przypuszczać, także jej używali. Znane są przypadki zmuszania do prostytucji i gwałcenia przez strażników. Gdy któryś z robotników nie stawiał się w pracy (nawet z powodu choroby), musiał zapłacić swoim ˝opiekunom˝ karę - 20 euro za dzień. Polscy pracownicy otrzymywali liche jedzenie, nieraz tylko chleb i wodę. Do dyspozycji mieli rozpadające się budynki gospodarcze, gdzie spali na gołej ziemi. Z reguły nie było mowy o dostępie do bieżącej wody. Wiadomo, że zdarzały się samobójstwa, jednak zdaniem policji co najmniej w kilku wypadkach istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że pracownicy zostali zamordowani. Polska prasa słusznie zastanawia się, dlaczego włoskie organy ścigania bezkrytycznie przyjmowały informacje o kilkunastu ˝naturalnych˝ zgonach Polaków w wieku 30-40 lat w ostatnich dwóch latach w okolicach Foggi. Wprost stawia się tezę, że tamtejsi karabinierzy byli związani z mafią prowadzącą obozy pracy. Dopiero na interwencję polskich placówek dyplomatycznych śledztwem zajęła się prokuratura w Bari. Bada ona rozmowy telefoniczne, jakie przez wiele miesięcy prowadziły osoby zamieszane w sprawę. (Przy okazji refleksja: w Polsce można byłoby jedynie ustalić do kogo dzwonili bandyci, bowiem nawet znowelizowane Prawo telekomunikacyjne nie przewiduje rejestrowania przez operatorów rozmów telefonicznych jedynie poza faktem połączeń). Przeprowadzane przez polską i włoską policję akcje spowodowały uwolnienie kilkaset przetrzymywanych osób. Aresztowano też wielu polskich organizatorów wyjazdów do Włoch. Pośrednikom postawiono zarzuty handlu ludźmi. Przedwcześnie jednak na jakikolwiek optymizm. Nie wiemy, jaka jest skala tego haniebnego procederu. Media doniosły, że spośród osób, które wyjechały w ostatnich latach do pracy we Włoszech, ponad tysiąc osób zaginęło. Nie wiadomo zatem, czy takich obozów pracy nie jest więcej. Ale czy w ogóle można mieć dobre samopoczucie, gdy weźmie się pod uwagę fakt, że mogły funkcjonować obozy pracy w kraju mieniącym się jako demokratyczny i praworządny? Mimo spektakularnej akcji włoskiej policji, odczuwalna jest niechęć Włochów do dalszej współpracy z organami ścigania innych państw, do utworzenia międzynarodowej grupy śledczej. Strona polska podejrzewa, że włoskie śledztwo w sprawie obozów pracy mogło być torpedowane przez miejscową mafię. Wskazują na to mocne powiązania włoskich plantatorów z lokalną mafią agrarną. Tymczasem brak udziału w postępowaniu międzynarodowego zespołu śledczego nie pozwoli na aktywne uczestnictwo polskich prokuratorów w śledztwie na terenie Włoch, co wydłuży czas trwania śledztwa. Sprawne postępowanie w tej sprawie jest niezwykle ważne także po to, by wyjaśnić, czy do wykorzystywania polskich obywateli nie dochodziło lub dochodzi w innych rejonach Włoch. Zastanawiam się, jaka dyplomatyczna i medialna awantura rozegrałaby się, gdyby do podobnego wyzysku, terroru i bezprawia doszło na terenie Polski, choćby nawet na znacznie mniejszą skalę. Zastanawiam się, jakie komisje organów Unii Europejskiej wizytowałyby nasz kraj i jakie rezolucje byłyby poświęcone Polsce. Warto choćby przypomnieć imputowanie Polsce, że ma na swym terenie tajne bazy amerykańskie, gdzie mieli być przetrzymywani terroryści, potem w związku z oczywistą absurdalnością tego zarzutu ograniczono się do twierdzeń, że amerykańskie samoloty z aresztowanymi terrorystami jedynie zatrzymywały się na zatankowanie paliwa, ale i tego nie potwierdzono. Wrzawa jednak była niesłychana. Polacy zmuszani do niewolniczej pracy (ale też katowani, a pewnie nawet mordowani) nie byli terrorystami, nie stali się zatem przedmiotem szczególnego zainteresowania organów Unii Europejskiej. Zastanawiam się dlaczego. W związku z powyższym uprzejmie proszę o odpowiedź na następujące pytania: 1. Czy istnieje prawdopodobieństwo, że tego typu obozy mogą znajdować się na terenie innych państw UE? Jakie działania podejmują polskie służby dyplomatyczne oraz polskie organa ścigania, aby potwierdzić albo wykluczyć takie prawdopodobieństwo? 2. Jakie działania podejmie rząd, by uchronić polskich obywateli wyjeżdżających za granicę, przed wyzyskiem i bezprawiem ze strony zagranicznych pracodawców? 3. Czy Polska będzie podejmowała działania, aby osoby winne w tej sprawie były sądzone na terenie naszego kraju, a jeśli nie, to czy w postępowaniu sądowym polski konsulat zabezpieczy interes prawny pokrzywdzonych Polaków? 4. Czy nie dochodzi do celowego utrudniania udziału w śledztwie polskich organów ścigania przez włoską policję i prokuraturę? Jak należy ocenić współpracę w tej sprawie włoskich i polskich służb? Czy jest prawdopodobieństwo torpedowania włoskiego śledztwo w sprawie obozów pracy przez miejscową włoską mafię? 5. Czy w tej sprawie dojdzie do utworzenia międzynarodowego zespołu śledczego, zapewniającego stronie polskiej aktywne uczestnictwo w toczącym się śledztwie na terenie Włoch? Z poważaniem Poseł Roman Czepe Warszawa, dnia 25 sierpnia 2006 r.
- Odpowiedź na interpelację w sprawie potrzeby obniżenia parametrów skupowanego zboża w związku z trudną sytuacją rolników spowodowaną anomaliami pogodowymi
- Odpowiedź na interpelację w sprawie zwiększenia środków finansowych przeznaczonych w 2002 r. na realizację kontraktu wojewódzkiego dla Lubelszczyzny
- Interpelacja w sprawie potrzeby nowelizacji ustawy o podpisie elektronicznym w kontekście rozwoju administracji elektronicznej w Polsce
- Interpelacja w sprawie zwiększenia wynagrodzeń dla nauczycieli
- Odpowiedź na interpelację w sprawie dofinansowania wydawnictw mniejszości narodowych i etnicznych na przykładzie ˝Przeglądu Prawosławnego˝